Przejdź do treści

Miś Olimpek szykuje się na Święta Bożego Narodzenia

Miś Olimpek obudził się pewnego grudniowego poranka z przekonaniem, że coś niezwykłego wisi w powietrzu. Jego niebieski nosek drgnął radośnie, bo wyczuł zapach pierników, cynamonu i… odrobinę świątecznej magii. Za oknem prószył świeży śnieg, cichutko, jakby nie chciał nikogo budzić.

– To znak! – zawołał Olimpek, wyskakując z łóżka tak szybko, jakby robił rozgrzewkowe fikołki. – Zbliżają się Mikołajki i Święta Bożego Narodzenia!

Najpierw usiadł przy małym biureczku, zostawiając ślady łapek na blacie. Chciał napisać list do świętego Mikołaja, lecz nie mógł się zdecydować, o co poprosić. Najpierw myślał o nowych skakankach, potem o miękkiej macie do ćwiczeń, a następnie o wielkiej paczce orzechów w miodzie.

– Hmm… a może… – mruknął, kręcąc głową tak energicznie, że jego futerko się zatrzęsło.
W końcu napisał:

Drogi Mikołaju, wybierz mi coś, co rozśmieszy Cię tak bardzo, że spadnie Ci czapka.”

Zadowolony z siebie, zaczął dekorować domek. Rozwieszał lampki, bombki i papierowe gwiazdki, robiąc przy tym pełno akrobatycznych wygibasów. W pewnym momencie zrobił tak efektowne salto, że wylądował w wielkim kartonie z ozdobami. Rozległ się tylko cichy szmer i głośne:
– Ojej… czy ja właśnie przykleiłem sobie choinkę do ucha?

Okazało się, że nie choinkę, a ogromną brokatową gwiazdę, która błyszczała jak prawdziwa. Olimpek spojrzał w lustro i wybuchnął śmiechem.
– No tak! Na Święta Bożego Narodzenia trzeba wyglądać wyjątkowo! – stwierdził z dumą.

Później zabrał się za pieczenie pierników. Jego ulubioną tradycją było robienie „salta smaku”: każdy piernik musiał zostać podrzucony, obrócony w powietrzu i złapany łapką. Nie wszystkie lądowały tam, gdzie powinny – kilka rozbiło się o stół, jeden wylądował na lampie, a dwa… zniknęły po drodze, zanim ktokolwiek zdążył je odnaleźć.

– Cóż, jestem przecież mistrzem gimnastyki, nie pierników. – usprawiedliwił się Miś, oblizując pyszczek.

Kiedy zapadł wieczór, Olimpek włączył choinkowe światełka. Cały pokój rozbłysnął kolorami – czerwonym, zielonym i złotym. Miś usiadł w swoim miękkim fotelu, otulił się kocykiem i spojrzał na tańczące światełka.

W tej chwili poczuł coś wyjątkowego. Coś cieplejszego niż kakao i bardziej miękkiego niż jego ulubiona poduszka.

– Ach… Święta Bożego Narodzenia naprawdę rozgrzewają serce – szepnął z uśmiechem. – I chyba o to właśnie chodzi.

Niebieski nosek zaświecił mu się tak, jakby dołączał do choinkowych lampek, a Miś Olimpek poczuł, że nadchodzą najpiękniejsze, najbardziej magiczne dni w roku.

Olimpek to bohater jakich mało, wspiera wszystkie dzieci bez względu na wiek, płeć, wzrost, poziom zaawansowania! On po prostu kocha radość w ich oczach gdy okazuje się, że zrobiły coś czego długo nie mogły opanować – na przykład nowy element gimnastyczny! Akrobatyka i gimnastyka to jego pasja! Dzięki jego wsparciu i obecności możemy tworzyć to wspaniałe miejsce – Olympic Gymnastics Częstochowa.

Zajrzyj na profil Michała Szweda lub poczytaj szerzej kim jest nasz Miś Olimpek. Kliknij w link poniżej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *